Bałtowskie Bezdroża – 1-3.07.2011 – III EDYCJA

Była pierwsza, była druga i w końcu nadszedł czas tej III długo wyczekiwanej Letniej Edycji. Obiecywaliśmy od ostatniego razu, że postaramy się o tym by kolejne spotkanie w terenie było jeszcze bardziej emocjonujące i obfite w różnorodne przeszkody terenowe. Tak też uczyniliśmy. „Teraz znacznie podnieśli poprzeczkę” tak powiedział jeden z czołowych zawodników naszego rajdu, co oznacza że ta edycja była najlepszą ze wszystkich dotychczasowych i porównywalna trudnością do najcięższy rajdów w Polsce. Ale powracając do rzeczy : tradycją jest to że po każdej edycji na naszej stronie ląduje relacja rajdu ale specjalnego autorstwa, bo od samego organizatora. Sprawozdanie z rajdu okiem organizatora to najlepsza forma aby czytelnik mógł sobie wyobrazić scenę akcji i się utożsamić z zawodnikami startującymi w rajdzie.

Także wszystko wystartowało w Piątek. Zawodnicy zaczęli się zjeżdżać. Zapisy, auta i zmoty z lawet, ostatnie poprawki mechaniczne, plombowanie aut no i przyszedł czas na pierwszą wstępną odprawę. Na odprawie gorąco przywitaliśmy wszystkich licznie zgromadzonych uczestników (46 załóg), następnie przeszliśmy do przedstawienia wszystkim planu zmagań na piątkowy wieczór. Zawodnicy mieli do przejechania PROLOG który odbył się wieczorem w pięknej polnej scenerii. Była to zamknięta pętla o długości ok. 2 km którą zawodnicy musieli przejechać na czas i po drodze zdobyć 2 PKP-y od sędziów. Prolog nie należał do najłatwiejszych dlatego że padający od 4 dni deszcz spłatał figla i spowodował iż drogi polne były bardzo rozmoknięte. Aby wyrównać szanse we współzawodnictwie na początku wystartował Turystyk T, następnie Turystyk TW a na samym końcu Extreme, chociaż dla nich nie straszne były złe warunki które panowały na całej długości prologu ;). Oczywiście nie obyło się bez awarii i figli do jakich zdolni są zawodnicy. Mianowicie mowa tu o drobnych mankamentach mechanicznych i spektakularnym „boku” jednej z załóg z klasy EXTREME. Ale zaraz zostali postawieni na koła i wszystko grało jak należy :D. Tak pełni wrażeń i błota za oszywką wróciliśmy do bazy ok. godz. 24.

Następnego ranka krzątaliśmy się w pocie czoła po bazie rajdu, gdy w tym czasie powoli wstawali uczestnicy którzy przyjechali w piątek i co chwile nadjeżdżali nowi zawodnicy, których zmoty pięknie się lśniły i czekały na lawetach spragnione błota i wody. Poranna kawka, śniadanko, lekkie poprawki po prologu, no i na odprawę!!! Uroczyste otwarcie i rozpoczęcie rajdu, powitanie uczestników, kilka zdjęć i przechodzimy do sedna: wytłumaczyliśmy wszystkie zasady jakie obowiązują wszystkich, pouczyliśmy o odpowiednim zachowaniu w lesie jak i na drogach asfaltowych, wszystkie sprawy związane z oznaczeniem trasy, roadbooki, mapy, taśmy, pieczątki, …itd. No i możemy przystąpić do startu Sobotniego Etapu, Około godziny zajęło wypuszczenie nam wszystkich trzech klas na trasę. No i plac przy głównej bazie zrobił się zupełnie pusty, a my wyruszyliśmy na trasę by sprawdzić jak radzą sobie zawodnicy z przeszkodami jakie na nich czekają w Bałtowskich lasach. Klasa T i TW miała do pokonania ponad 60 kilometrową trasę prowadzącą przez okoliczne wioski i wsie, zarówno jak i lasy państwowe, polne bezdroża, leśne ostępy, długie i głębokie wąwozy i piękne malownicze łąki. Trasa prezentowała swe walory krajobrazowe, piękne punkty widokowe, rozległe pola uprawne aż po horyzont – to tylko namiastka wrażeń jakie czekały na zawodników. Rywalizacja zaczęła się dopiero przy PKP-ach, gdzie każda z załóg mogła się wykazać swoimi umiejętnościami. Próby były o różnym stopniu trudności i umieszczane w różnorodnych miejscach. Na uczestników prócz pieczątek czekały inne atrakcje: jedną z nich był OS (Odcinek Specjalny) na czas, gdzie gabloty pędziły ile tchu w filtrze powietrza, po piaszczystych drogach.

Natomiast zawodnicy w klasie EXTREME, byli bardzo zadowoleni i pełni adrenaliny już na pierwszych metrach trasy, bowiem po zdobyciu pierwszego PKP-u udawali się na start do pierwszego OS-u na czas. OS składał się na długą prostą przez las i kilka zakrętów pod koniec odcinka. Po nasłuchu jednej ze zmot ryczącej w lesie i dźwięku odcinającego się paliwa można było wywnioskować że maszynki pędziły z prędkością ok. 120 km/h. Zaraz po czasówce zawodnicy przenosili się w głębokie wąwozy ze stromymi, wysokimi ścianami . I tu już zostały wykonane pierwsze podniebne ewolucje przez zawodników, bowiem jedna z załóg zaliczyła przysłowiowy „dach” chwila nieuwagi i już widzieli świat do góry nogami. Po zaciętej walce przy PKP-ach w wąwozach, kilku „świeczkach”, małych naprawach samochodów i przeprawie przez wielkie „Zęby Brontozaura” (kamienie), rywalizacja przeniosła się do bagien – najtrudniejszego odcinka na trasie. Dużo, dużo zimnej wody, trawy, torf, rzęsy wodne i grzęzawiska to wszystko składało się na klimat i urok odcinka w bagnach. Maszyny szły po linach na przysłowiową „włokę” ale nie było innej rady. Następnie na ekipy czekał PKP pod mostem w rzece, zaraz po tym drugi OS na łąkach(z niespodzianką w trawie ;D ), ostry i kręty trawers oraz ostatnie 2 odcinki w rzece pod nazwą: „Gniazdo Szerszeni” oraz „Bałtowskie Wyspy”. Były to decydujące i dość trudne odcinki bowiem dużo załóg poległo na nich i maszyny odmówiły posłuszeństwa. „Samochody wisiały w powietrzu przy pieczątkach” tak wypowiadał się jeden z kierowców. A woda w rzece nie była płytka, i pełna niespodzianek, ale za to „ciepła” ;D. Po ostatnim odcinku rozgrzane do czerwoności silniki i zawodnicy ostudzili się dostatecznie w rzece i ze spokojem na luzie wjechali sobie do bazy. Tak zakończyły się sobotnie zmagania w Bałtowie. Ale, ale… nic jeszcze nie wspomnieliśmy o usterkach, awariach i całej reszcie porażek. A więc tak to się prezentowało: urwany bagażnik dachowy, wgięte progi, zagotowana woda w układzie chłodzenia, urwana lina, pęknięta głowica, zalane świece, dach, bok, pogięty sierżant, zmielone pto, zmielone mosty, urwany zderzak, pęknięte rolki prowadzące linę, stłuczone szyby, pęknięta chłodnica itp. To tylko część usterek jakie powstały w autach. Zawodnicy walczyli dzielnie, pomagali sobie nawzajem, nikt nie został sam na trasie, wszyscy „na tarczy, lub z tarczą” wrócili do bazy :D. Oczywiście również tradycyjnie po sobotnich zmaganiach zorganizowaliśmy wieczorek OFF – ROADOWCA dla zawodników. Każdy się świetnie bawił, przy stołach dało się usłyszeć konwersacje na temat rozwiązań technicznych, wymianę poglądów, opinie na temat trasy i roadbooka, czyli krótko mówiąc wszystko to o czym się powinno rozmawiać na takiej imprezie. Wszyscy bawili się do późnych godzin wieczornych.

Od samego rana w niedzielę, była jedna wielka ściana deszczu, mgła unosiła się nad lasami, a z rzeki wydobywały się wielkie chmury pary wodnej i nie zanosiło się wcale na poprawę pogody. Pokrzyżowało nam to totalnie plany, gdyż na ten dzień zaplanowany był drugi etap zmagań na starej piaskowni gdzie miał odbyć się OS na czas. Zmagania zostały odwołane, ale zrobiliśmy zebranie i wyszliśmy z propozycją do zawodników iż mogą się udać na piaskownię ci którzy chcą się pobawić , zaznać trudniejszych warunków terenowych i nie straszny jest im deszcz czy ogromne kałuże. Chętnych była cała masa, więc w kolumnie udaliśmy się na piaskownie gdzie rozegrały się końcowe zmagania. Zawodnicy mieli wielkie pole do popisu: tony piachu i gliny były nie łatwą przeszkodą, ponieważ co trochę tonęło jakieś auto w rozmokniętym podłożu. Ale zabawa była przednia, mieliśmy dużo widzów, każdy był uśmiany od ucha do ucha, nawet jedna załoga tak pojechała brawurowo że ich mała Suzuka skończyła na boku ale szybko się podniosła i pojechała dalej. Cali mokrzy i szczęśliwi z piachem w zębach wróciliśmy do bazy.

Kawka, mycie samochodu, wymiana zdań na temat rozwiązań konstrukcyjnych, gabloty na lawety, przebrać się w suche ciuchy, podliczona punktacja no i możemy przystępować do rozdania nagród, czyli tej najbardziej oficjalnej części rajdu. Kilka słów wstępu, krótkie podsumowanie całej imprezy no i przechodzimy do rozdania nagród. Prócz nagród za I, II i III miejsce w każdej klasie, mieliśmy osobne indywidualne nagrody oraz wyróżnienia. Pamiątkowe zdjęcia ze zwycięzcami, podziękowania dla wszystkich za pomoc w rajdzie, dla uczestników za przybycie i wspaniałą rywalizację, no i przyszedł czas by już po raz trzeci oficjalnie zakończyć imprezę i pożegnać się. Cóż dopiero co zaczynaliśmy a to już III raz kiedy gościliśmy w Bałtowie prawdziwych off – roadoerów . Było super, klimat jak zawsze typowy dla naszej imprezy. Cieszymy się że się wszystkim podobało. DZIĘKUJEMY!!!

Wasz “MUNIO” ;D

KOŃCOWA KLASYFIKACJA RAJDU:

Klasa Extreme

Miejsce Nr załogi Kierowca Pilot Ilość punktów
1. Nr 69 Kamil Konefał Paweł Assman 330 pkt
2. Nr 62 Jacek Soboń Przemysław Markowski 329 pkt
3. Nr 66 Tomasz Zygarlicki Zbigniew Helowicz 328 pkt
4. Nr 72 Sławomir Jabłoński Mariusz Mielnicki 327 pkt
5. Nr 63 Marcin Owczarek Krzysztof Pawlak 326 pkt
6. Nr 61 Jan Kaczorowski Dariusz Paleczny 323 pkt
7. Nr 71 Andrzej Szczygielski Piotr Ździebłowski 278 pkt
8. Nr 65 Mariusz Wilk Marcin 227 pkt
9. Nr 60 Daniel Kot Piotr Dubiel 213 pkt
10. Nr 70 Wojciech Węgrzyn Grzegorz Wnętrzak 130 pkt
11. Nr 59 Robert Kleniewski Maciej Dubiel 75 pkt
12. Nr 58 Kamil Barszczewski Marcin Jasiński 40 pkt
13. Nr 64 Zbigniew Filip Mariusz Wołowiec 36 pkt

 

Klasa Turystyczna

Miejsce Nr załogi Kierowca Pilot Ilość punktów
1. Nr 36 Włodzimierz Muchalski Mariusz Jajeśniak 155 pkt
2. Nr 48 Łukasz Werner Marcin Werner 151 pkt
3. Nr 47 Maciej Miller Kamila Miller 145 pkt
4. Nr 13 Artur Molendowski Rafał Głąbicki 134 pkt
5. Nr 3 Paweł Letkiewicz Paweł Krakowiak 127 pkt
6. Nr 42 Jacek Remiszewski Magdalena Remiszewska 125 pkt
7. Nr 41 Mateusz Górecki Arkadiusz Straszak 123 pkt
8. Nr 18 Maciej Goc Przemysław Rząd 105 pkt
9. Nr 39 Marek Sekuła Katarzyna Kądziela 103 pkt
10. Nr 35 Piotr Menducki Andrzej Mirski 97 pkt
11. Nr 34 Tomasz Bujak Beata Bujak 96 pkt
12. Nr 20 Dorota Kamińska Marcin Kaniewski 75 pkt
13. Nr 24 Waldemar Czapiga Jarosław Plata 55 pkt
14. Nr 22 Witold Skowron Robert Czapiga 51 pkt

 

Klasa Turystyczna z wyczynem

Miejsce Nr załogi Kierowca Pilot Ilość punktów
1. Nr 32 Tomasz Sztorc Jacek Syta 219 pkt
2. Nr 31 Marian Syta Jakub Syta 217 pkt
3. Nr 08 Sebastian Szlachetka Adam Grzywa 216 pkt
4. Nr 37 Kacper Zioło Rafał Paliński 215 pkt
5. Nr 21 Igor Pamperski Mariusz Rusin 213 pkt
6. Nr 33 Marcin Czaja Dominik Letniowski 212 pkt
7. Nr 46 Jarosław Malesza Marcin Kowalski 211 pkt
7. Nr 49 Mariusz Wojdan Jacek Anasiak 211 pkt
7. Nr 38 Piotr Gruszecki Włodzimierz Zmyj 211 pkt
7. Nr 25 Paweł Dul Kamil Marcinkiewicz 211 pkt
7. Nr 40 Artur Sitek Zbigniew Lipa 211 pkt
12. Nr 10 Łukasz Staniszewski Łukasz Misztal 201 pkt
12. Nr 17 Michał Misiak Magdalena Misiak 201 pkt
14. Nr 07 Sylwester Przemyski Paweł Sarnecki 195 pkt
15. Nr 15 Wojciech Różalski Michał Korzeń 194 pkt
16. Nr 68 Grzegorz Gos Bartłomiej Sawaryn 183 pkt
17. Nr 01 Wojciech Żydzik Barbara Kulesza-Żydzik 172 pkt
18. Nr 06 Jacek Bil Marek Sas 171 pkt
19. Nr 05 Łukasz Śpiewak Agnieszka Sędek 140 pkt
20. Nr 26 Marek Pawłowski Artur Sodolewski 135 pkt
21. Nr 12 Szymon Bidziński Albert Mazurek 131 pkt
22. Nr 29 Michał Wojciechowski Irma Wojciechowska 120 pkt
23. Nr 27 Paweł Turek Tomasz Tomala 111 pkt
24. Nr 04 Daniel Bilski Maksymilian Wysodziński 109 pkt
25. Nr 16 Filip Różalski Adam Kwiatek 108 pkt
26. Nr 09 Michał Gorzyca Piotr Gorzyca 107 pkt
27. Nr 67     89 pkt
28. Nr 19 Jarosław Lagierski Mariola Lagierska 78 pkt
29. Nr 73 Tomasz Borkowski Rafał Misiurek 77 pkt
30. Nr 11 Dariusz Jóźwik Norbert Jaros 73 pkt
31. Nr 23 Łukasz Linkowski Jacek Dulęba 34 pkt
32. Nr 02 Waldemar Gałązkiewicz   29 pkt

 

Debeściak Rajdu (Puchar Mercedesa)

załoga nr 10 – Łukasz Staniszewski / Łukasz Misztal

Nagroda FairPlay

załoga nr 59 – Robert Kleniewski / Maciej Dubiel

Największy Pechowiec

załoga nr 27 – Paweł Turek / Tomasz Tomala

„Bałtowskie Słoneczko”

załoga nr 42 – Magdalena Remiszewska