Wyjątkowy Jubileusz!

W weekend 2-4 października 2020 r. nasz Rajd świętował swoje 10 urodziny. Ta data już na zawsze pozostanie dla nas niezmiernie ważna. Ciągle jednak zadajemy sobie jedno pytanie: Kiedy ten czas zleciał? Na nie ciężko znaleźć odpowiedź, ale wiemy, że te lata wiele nas nauczyły i dały nam możliwość, by stale się rozwijać. Dzięki niemu przekonaliśmy się również, że to co robimy, to nasza pasja i póki siły pozwolą – nie chcemy z niej rezygnować!

Zanim przejdziemy do relacji z tego wyjątkowego dla nas Jubileuszu, zachęcamy Was do przeczytania krótkiej historii naszego Rajdu, którą znajdziecie tutaj  https://baltowskiebezdroza.pl/2020/10/01/10-lat-rajdu-baltowskie-bezdroza-dragon-winch/.

Tegoroczna edycja miała dla nas wyjątkowe znaczenie. To właśnie na ten rok przypadło nam świętować 10 lat naszej marki, jaką są Bałtowskie Bezdroża Dragon Winch. Postanowiliśmy zatem z tej okazji wprowadzić kilka nowości, niespodzianek oraz zrobić mały powrót do przeszłości i od tego tu zaczniemy, bo chyba nikt nie spodziewał się zmiany lokalizacji prologu, który od 8 lat odbywał się w Kopalni Sudół.

Skoro to Jubileusz, to zapragnęliśmy zrobić Wam i sobie małą podróż w czasie i cofnęliśmy się do historycznej Edycji Bałtowskich Bezdroży Dragon Winch z 2012 roku „Drezno – Bałtów”. To właśnie wtedy odbył się niesamowicie widowiskowy prolog na stoku Szwajcarii Bałtowskiej. Miejsce to znajduje się w samym sercu Bałtowskiego Kompleksu Turystycznego, dzięki czemu zmagania wszystkich załóg kibice mogli podziwiać z wysokości, gdyż kolej krzesełkowa znajdująca się „nad” prologiem była dostępna bezpłatnie dla wszystkich. I tu zwrócimy szczególną uwagę na liczbę kibiców, która w tym roku przeszła nasze najśmielsze oczekiwania!

Zanim przejdziemy jednak do samego prologu i tego, co się podczas niego wydarzyło, musimy wspomnieć o bardzo ważnym momencie w trakcie przebiegu całego Rajdu. Podczas oficjalnego otwarcia imprezy, które standardowo odbyło się na terenie parku maszyn, miało miejsce odsłonięcie pomnika naszego Rajdu, na którym to znajduje się tablica prezentująca nazwiska zwycięzców wszystkich edycji Bałtowskich Bezdroży Dragon Winch. Tego zaszczytnego momentu dokonał nasz Generał wraz z Organizatorami Rajdu.

Pora na Prolog. Rozpoczął się on standardowo około godziny 13:00, z tym że we wspomnianej wcześniej – nowej lokalizacji. Wszystko szło bardzo sprawnie, gdyż baza rajdu znajduje się przysłowiowy „rzut beretem” od stoku Szwajcarii Bałtowskiej, na którym to podziwialiśmy wyścig załóg ze wszystkich czterech klas. Auta ze startu ruszały po trzy, co dodawało jeszcze więcej emocji. Odliczanie naszego Generała Rajdu 3,2,1… i kolejne załogi od klasy TS, przez W, ADV, aż do najbardziej widowiskowej EXT ruszały na pełnym gazie pod górę i jak to mówi Generał „Żelazo Ryczało”. Dopełnieniem tego wszystkiego był doping licznie zebranej widowni, którą spotkać można było niemalże wszędzie: przy linii startu, wjeżdżającą na wyciągu krzesełkowym, rozproszoną na całej trasie prologu. Wszystko przebiegało sprawnie, ale również bardzo widowiskowo. Niesamowitych emocji dostarczyła nam jedna z załóg, najliczniej przyjeżdżającego do nas temu – Low Range Team – Marcin Szewczuk i Mirek Szewczuk. Panowie niemalże zamrozili nam krew w żyłach po tym, jak wypadając z zakrętu zaliczyli pokaźną liczbę dziesięciu rolek. Zapewniamy, że czegoś takiego w historii naszego Rajdu jeszcze nie było. Przyjmujemy, że to z okazji naszego Jubileuszu. Na szczęście doświadczenie załogi oraz odpowiedzialne podejście do tej sytuacji kibiców pomogło uniknąć jakiegokolwiek wypadku.

Wspomniana załoga nr 100 niestety bardzo pechowo rozpoczęła start w edycji Jubileuszowej, chociaż była załogą, która spokojnie mogła walczyć o pudło na naszym rajdzie, które niejednokrotnie udało im się zdobyć w ubiegłych edycjach. Pomimo przebitego baku oraz kilku usterek Panowie nie poddali się, zorganizowali części wymienne i po nocce, którą spędzili na naprawie, w sobotę rano byli gotowi znowu do startu. Podziwiamy za ogromny hart ducha i za to, że pomimo tego, że szans na podium raczej już nie było, załoga Low Range Team nie poddała się — jak mówi hasło załogi Kowal Extreme, która niegdyś startowała w naszym rajdzie „Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą”. Nagrodę za najlepszy czas na prologu otrzymały załogi: TS 412 Jacek Plusa / Kacper Płusa, W 331 Kamil Fidelus/ Piotr Zajda, ADV 215 Michał Fidelus / Wojciech Rachtan i EXT 107 Marcin Małolepszy / Łukasz Kożuchowski.

Po prologu załogi standardowo ruszyły na etap odcinka nocnego, który musiały ukończyć przed północą. Pierwsze załogi zaczęły zjeżdżać na bazę już parę minut po 20:00, pokonując wszystkie próby. W tym roku postanowiliśmy nieco skrócić odcinek nocny, aby załogi miały czas na regenerację oraz naprawę maszyn przed ciężką sobotą, gdyż następnego dnia czekała na nich wyczerpująca i syta trasa etapu dziennego, sprawdzająca wszystkie elementy off-roadowego kunsztu, aby na nudę nikt nie mógł narzekać!

Faworytami po etapie nocnym w klasie TS byli Oskar Korpysa i Paweł Wnukiewicz, w klasie W Adam Ciota oraz Szymon Czerski. W ADV Marcin Wieczorek i Krystian Kotwica, natomiast w klasie EXT Jacek Musz i Maciej Musz.

Sobota godzina 8:00 – czas zacząć II etap edycji Jubileuszowej Bałtowskich Bezdroży Dragon Winch. Dzisiaj wszystko może się odmienić i załogi z podium po etapie nocnym mogą zastąpić zupełnie nowe ekipy. Nową formułą, która wprowadziliśmy od tego roku było odwrócenie kolejności na listach startowych w klasach ADV i EXT, tak że zawodnicy, którzy ukończyli etap nocny jako ostatni, na listach startowych w sobotę byli jako pierwsi. Pogoda od samego rana była wyborna, co dodatkowo wpłynęło na frekwencję kibiców na odcinkach specjalnych, a tych poszczególne klasy miały do pokonania: TS – 10, W – 9, ADV i EXT – 6. Pierwszym z miejsc, które warto było odwiedzić był OS „U Rzeźnika” przeznaczony dla klas TS. Podziwiać można było jak załogi dzielnie radzą sobie z trawersami, zdobywając pieczątki jedna po drugiej. Klasa ta jeździła po 4 roadbookach, więc w terenie było ich „pełno”.

Jadąc dalej w kierunku miejscowości Czekarzewice, zapewne żadnemu przejezdnemu nie umknęła uwadze OS „Góra Małysza”, który widać z drogi wojewódzkiej. Liczne auta kibiców, no i co ważniejsze załóg klasy EXT, które ustawiały się w kolejce, by pokonać słynny już- pionowy podjazd pod tzw. Górę Małysza. Tylko nielicznym załogom udaje się przejechać ten odcinek na kołach, czyli bez wsparcia się wyciągarką. Klasy TS i W w większości miały do pokonania odcinki suche, ale nie mogło zabraknąć również widowiskowych przepraw przez wodę czy bagno. Jedną z nich była tzw. „Mokra Dorotaka”, na której zawodnicy mieli nie lada wyzwanie i musieli wykazać się sprytem i umiejętnościami. Klasy ADV i EXT mogliśmy spotkać najczęściej w zaprzyjaźnionych nam Gminach Solec i Tarłów. Trawersy na zboczach stromych jarów między gęsto rosnącymi drzewami, pionowe podjazdy, przeprawy przez bagna i rzeki, których dna niejednokrotnie kryły różne niespodzianki, piach, kurz i pył – czyli wszystko to, co prawdziwi offraodowcy kochają najbardziej. Z doświadczenia wiemy, że prawdziwi pasjonaci lubią przemoczyć się do suchej nitki i ubłocić po same uszy, aż wreszcie najeść się piasku do syta. Jak co roku ogromny podziw budziły umiejętności zawodników. Widać wyraźnie, że po wielu latach podnoszenia poprzeczki nasi 'przeprawowcy’ osiągnęli niesamowity poziom, a ich budowane od podstaw zmoty są prawdziwymi perełkami myśli technicznej, na których składanie zostały poświęcone długie godziny. Ciekawym pojazdem, który pojawił się na tegorocznej edycji była maszyna załogi 122, czyli Jaceka Czajkowskiego i Zahariego Taszkielewicza nazwana z przekąsem „Virus”. Jak się okazuje, auto było najtańszym pojazdem, które startowało w klasie EXT. Więcej dowiecie się z materiału Terenwizji, link –> https://www.facebook.com/Terenwizja/videos/452682059038902.

Pełna emocji, wrażeń i wyzwań sobota, podczas której zawodnicy musieli udowodnić, że offroad jest ich prawdziwą pasją dobiegała końca. Nagrodą dla wszystkich startujących zawodników był już tradycyjnie odbywający się w „Zajeździe Przystocze” wieczorek off-roadowca, który cieszy się ogromną popularnością wśród zawodników, ich rodzin i przyjaciół. Jest on doskonałym momentem na integrację, odprężenie i wspominanie dwóch ostatnich dni. Zabawa jak zawsze trwała do białego rana. Tegoroczny wieczorek różnił się jednak nieco od tych z poprzednich lat. Miała podczas niego miejsce bardzo ważna chwila, w której najbardziej zasłużeni dla offroadu, a dokładnie dla naszego rajdu zawodnicy zostali odznaczeni orderami. Są nimi:
Kotelnica Off-Road Team, Izabela Chrabąszcz, Zbigniew Szczerbowski, Agnieszka i Tomasz Borkowscy, Marcin „Pasek” Skuza, Dariusz „Daria” Gajewski, Justyna „Ryba” Jasińska, Sławomir Węgrzyn, Piotr „Pajda” Michalik, Robert „Paździoch” Musiał, Daniel „Hypsio” Hypś, Marcin „Mastodont” Migdał, Ireneusz „Iro” Kuras, Sebastian Maćkowski, Grzegorz „Grigor” Zachara, Aleksandra Zachara, Mariusz „Maniek” Dudek, Grzegorz „Heca” Dudek, Jarosław Malesza, Tomasz Szloser, Michał Gołębiowski, Joanna Gołębiowska.

Niedziela — godzina 10:00 – moment, na który czeka większość załóg. Czas by poznać zwycięzców edycji jubileuszowej Bałtowskich Bezdroży Dragon Winch! 118 załóg i tylko osiem głównych nagród! I tutaj ważne, aby wspomnieć o kolejnej nowości podczas tegorocznej edycji, czyli nagrodzie. Wraz z naszym partnerem strategicznym- marką Dragon Winch postanowiliśmy zabrać zwycięzców wszystkich klasa na podbój nowego kontynentu. W ramach nagrody głównej zwycięzcy polecą do Maroka! Komu uda się ją zdobyć? Dla nas, jako organizatorów zwycięzcą został każdy, kto zdecydował się na udział w naszym rajdzie, lecz pierwsze miejsca na pudle zdobyć mogły tylko cztery załogi. I tak w klasie EXT zwyciężyli faworyci już od pierwszego etapu – załoga, która od wielu edycji startuje w naszym rajdzie Maciej Musz i Jacek Musz. W klasie ADV triumfowali Marcin Wieczorek i Krystian Kotwica. W klasie W na pierwszym miejscu uplasowała się załoga 307 Rafał Osmański i Szczepan Barański, natomiast w klasie TS najlepsi okazali się Mirosław Żurawski i Tomasz Górny.

Gratulujemy zwycięzcom zdobycia głównej nagrody ufundowanej przez naszego partnera strategicznego firmę Dragon Winch. Gratulujemy wszystkim załogom, które stanęły na pudle oraz wszystkim zawodnikom, którzy wystartowali w tegorocznym rajdzie BBDW.

To była dla nas wyjątkowa edycja, która miała za zadanie podkreślić 10 lat historii naszego Rajdu. Ta historia nie byłaby jednak taka bogata, gdyby nie wsparcie naszych sponsorów, partnerów i mediów.

W pierwszej kolejności chcielibyśmy z tego miejsca podziękować naszemu sponsorowi strategicznemu, marce Dragon Winch. Dziękujemy za kilkuletnią już współprace i zaufanie. To dzięki Wam możemy stale się rozwijać, realizować swoje marzenia oraz zawodników. Dzięki Wam zabraliśmy zwycięskie załogi już cztery razy do Stanów. Teraz pora na podbój nowych kontynentów!

Dziękujemy Polskiemu Związkowi Motorowemu za ponowne objęcie naszej imprezy patronatem honorowym.

Na szczególne podziękowanie zasługuje marka Empro, która wspiera nas już od kilku edycji. Firma zajmuje się dystrybucja narzędzi Milwaukee, ale to, co ważne charakteryzuje ją pełen profesjonalizm w każdym zakresie.

Podziękowanie kierujemy do naszych partnerów: Toyota Polska, Pepsi, JuraPark Bałtów, Kotelnica Offroad Team.

Dziękujemy firmom zajmującym się pomiarami czasu. Są nimi nieprzerwanie od wielu lat w klasach TS i W – ATV Polska, w ADV oraz EXT – ZZ TOP.PL.

Dziękujemy naszym mediom! Dzięki Wam o Bałtowskich Bezdrożach Dragon Winch z roku na rok jest coraz głośniej! Terenwizja, Terenowo, Extreme Photography, Jeepologia, OFF- ROAD.PL, Stradale Classics, Dagmara Kowalczyk – TVN TURBO, Allte44Ain, Craft Media, EdytaTV, Serafin Creation.

Dziękujemy RBReader za wprowadzenie do naszego Rajdu kilka lat temu nowość, jaką jest elektryczny roadbook i za opiekę nad zawodnikami.

Dzięki wyżej wymienionym partnerom możemy stale się rozwijać i robić to, co kochamy, czyli organizować jeden z najbardziej rozpoznawalnych rajdów przeprawowych w Polsce!

I na koniec podziękowania kierujemy do całego sztabu organizacyjnego, czyli do masy ludzi bez której nie dalibyśmy rady przeprowadzić tej imprezy. Są nimi dziewczyny z biura rajdu, sędziowie, obsługa techniczna, obsługa medialna i wiele więcej osób — przed każdą z nich chylimy nisko czoła.

 

Tekst: Blanka Lichota- Śmigiel,

Zdjęcia: Przemysław Serafin/ Blanka Lichota- Śmigiel