Bałtowskich Bezdroży z Dragon Winch 2016 – XII Edycja

„Z pasji do offroadu”

12 Edycja Bałtowskich Bezdroży z Dragon Winch znowu za nami i tym samym kolejne rekordy – 185 załóg na listach startowych, ponad 40 lokalizacji , w których były położone OSy oraz próby z pieczątkami, ponad 150 osób ze strony sztabu organizacyjnego, dzięki którym ta edycja mogła się odbyć.

Hasło przewodnie tegorocznej edycji to „z pasji do offroadu”. Miało ono za zadanie dać do zrozumienia, że tym razem tylko prawdziwa pasja i miłość do offroadu może przybliżyć zawodników do zwycięstwa. Zacięcie, koncentracja, opanowanie oraz uczciwa rywalizacja te cechy powinny opisywać prawdziwych sportowców i pasjonatów.
Wspomniane 185 załóg przybywa do Bałowa z przeróżnych miejsc Polski po to by przez dwa dni zmagać się z błotem, wodą i stromiznami, a przede wszystkim z samym sobą. BB daje możliwość pokonania samego siebie.

Załogi rywalizują ze sobą o naprawdę wysoką nagrodę, która dowodzi o tym, że marzenia mogą spełnić się po raz trzeci. Już kolejny rok z rzędu nagrodą będzie bilet do światowej kolebki offroadu – Moab, USA. W tym miejscu powinien znaleźć się każdy miłośnik sportów 4×4. Nagroda w całości ufundował nasz partner strategiczny właściciel marki Dragon Winch. Dodatkowo jak ujął to portal terenowo.pl jeszcze ważniejszą nagrodą od tej rzeczowej jest „przede wszystkim ogromny prestiż, którym przez cały kolejny rok cieszyć się będą zwycięskie załogi.”

W tym roku pierwsza załoga w bazie rajdu pojawiła się już w środę. W piękny i pogodny czwartek już od samego rana przybywały kolejne załogi wraz ze swoimi autami terenowymi by wyeksponować swe „zmoty” w jak najlepszym miejscu i jak najlepszy sposób. Atmosfera jak zwykle była niezmiernie sympatyczna, a to wszystko za sprawą ludzi, którzy ją budują – miłośników offroadu!

Piątek rano, pora rozpocząć oficjalną część rajdu. Dziewczyny z biura rajdu na stanowiska, rolety w górę – czas na odprawę administracyjną. W tym samym momencie startuje badanie techniczne pojazdów wszystkich klas i tu pasuje przysłowie „kto rano wstaje, temu Pan Bóg daje” – w tym przypadku nie stanie w kolejce! Narzekać jednak nikt nie powinien bo przebywając wśród tak różnorodnych pojazdów i pasjonatów sportów 4×4, na pewno łatwo było nawiązać nowe znajomości i wypełnić sobie czas czekając w kolejce.
Parę minut po 11:00 nadeszła pora na to by jak co roku organizatorzy rajdu Filip Lichota oraz Generał – Jacek Paluch oficjalnie powitali wszystkie załogi i ich kibiców biorących udział w XII edycji BB i zaprosili na odprawę.

Godzina 12:00 pora wyruszyć na miejsce prologu.

Najbardziej widowiskowa część rajdu czyli prolog zgodnie z coroczną tradycją rozpoczął się w piątek po południu w jedynym takim miejscu w Polsce, którym zawsze nieskromnie się będziemy chwalić, czyli w kopalni w miejscowości Sudół. Nigdzie indziej Kibice nie mają takiej możliwości na podziwianie zmagań zawodników, gdyż w zasięgu ich wzroku jest cała trasa prologu.

Podobnie jak w tamtym roku załogi startowały czwórkami, a stawką pojedynków była kolejność startowa do etapu nocnego oraz czas, który zostanie zaliczony do klasyfikacji generalnej. Około dwukilometrowy odcinek wyścigu był modyfikowany dla każdej z startujących klas zaczynając od Turystyka a kończąc na Extreme, tak by jego trudność odpowiadała poziomowi poszczególnych klas. Liczne skarpy, rowy, koleiny czy woda wymagały od naszych zawodników warsztatu technicznego, a przede wszystkim opanowania. Trasa wymagała wcześniejszego zapoznania się z nią przez pilotów czego niestety niektórzy nie zrobili i mogło to być powodem przedwczesnego ukończenia. W tamtym roku pisaliśmy, że prolog był naprawdę jednym z najbardziej widowiskowych jak do tej pory i chyba to samo musimy napisać w tym roku, a to wszystko dzięki naprawdę znakomitym załogom i ich umiejętnościom oraz wyjątkowemu miejscu, to w połączeniu ze sobą daje niezapomniane wrażenia! Zaraz po sprawnym podliczeniu wyników z prologu załogi ruszyły na start I etapu rajdu tzw. etapu nocnego.

Około godziny 17:00 pojazdy wszystkich czterech klas rozjechały się w poszukiwaniu odcinków specjalnych, które zostały dostosowanych do ich umiejętności.
I zaczęło się… Pora na prawdziwe zmagania z wymagającym terenem okolic Bałtowa. Szybko zapadł zmrok więc stopień trudności znacznie wzrósł i o ile wspinaczki po stromiznach bałtowskich wzgórz często kończyły się widowiskowymi, ale niestety niebezpiecznymi (na szczęście nikomu nic się nie stało) „dachami” i „rolkami” to podmokłe tereny i to co się w nich kryło, okazały się jeszcze bardziej trudniejsze. Załogami, które dostarczyły nam nie lada dreszczyk emocji przez wspomniane wcześniej „rolki” był m.in. Ignacy Lenkiewicz i Przemysław Biegański. Faworyci nocnego odcinka Sławek i Kamil Kowalscy na skutek awarii wywołanej przez podwójną „rolkę”- nie mogli startować w II etapie rajdu, za to dzielnie wspierali inne załogi z poziomu kibica. Niegroźnego lecz efektownego „boka” na pierwszym OSsie wykonała też Suzuki Marcina Szewczuka.
Gdy czuje się podłoże pod stopami jest jeszcze ok, znacznie mniej przyjemnie robi się gdy teren nagle zapada Wam się pod nogami. Tak było w przypadku licznych bagien, porośniętych trawami i trzcinami, które na pozór mogą wydawać się płytkie, a w efekcie nie dają żadnego punktu zaczepienia przeprawiającemu się przez nie pilotowi. Dodatkowo temperatura powietrza i wody wcale nie poprawiała sytuacji. Kierowców i ich pilotów, którzy zdecydowali się na podjęcie prób mokrych w ciągu tych dwóch dni, zdecydowanie można nazwać prawdziwymi pasjonatami. Grat Mariusza Niemca miał „okazję” spędzić trochę czasu w zimnej wodzie, na skutek czego przestał w nim działać akumulator. Auto na szczęście udało się „ożywić”.
Auta zjeżdżały do bazy do bardzo późnych godzin nocnych. Jedni mogli położyć się spać się by zregenerować swój organizm przed kolejnym dniem, natomiast inni do rana spędzili czas na naprawianiu usterek w swoich pojazdach by móc z powodzeniem wystartować w II etapie.

Faworytami po etapie nocnymi w poszczególnych klasach zostali w klasie Extreme Marcin Małolepszy i Łukasz Kożuchowski jako jedyni zmieścili się w liminie oraz ukończyli wszystkie odcinki za co należą im się szczere gratulacje. W klasie Adventure najlepsi byli Michał Wojciechowski oraz jego pilot Krzysztof Pawlak, w klasie Wyczyn – Marcin Wieczorek i Krystian Kotwica. Natomiast w klasie Turystyk zwycięscy zeszłorocznej edycji w tej samej klasie Olaf Chłopek i Piotr Jastrzębski.

Sobota- czas zacząć II etap XII edycji Bałtowskich Bezdroży z Dragon Winch. Dzisiaj wszystko może się odmienić i załogi z podium po etapie nocnym mogą zastąpić zupełnie nowe ekipy.
Pogoda niestety już nie chciała rozpieszczać tak jak zrobiła to poprzedniego dnia. Dzień zaczął się od mżawki i chłodu lecz dla prawdziwych pasjonatów offroadu nie powinien być to powód do demotywacji, gorzej jeśli chodzi o reporterów i kibiców. Na szczęście mżawka szybko minęła i dalsza część dnia obyła się już bez deszczu. Dosyć już o tej pogodzie pora na konkrety!

W tym roku organizatorzy zadecydowali się na zmniejszenie odcinków specjalnych w klasie EXT i ADV do 6. W klasie T zawodnicy mieli do zdobycia 39 pieczątek rozmieszczonych w 9 lokalizacjach, natomiast klasa W 55 pieczątek rozmieszczonych w 10 różnych miejscach.
Na dobry początek na zawodników klas extreme czekały kilkusetmetrowe trasy po zboczach, w których zawodnicy musieli wykazać się umiejętnościami jazdy trawersami. Pionowe wyjazdy i zjazdy – wyciągarki naprawdę miały dużo pracy! Tu kierowcy i ich piloci musieli udowodnić swe doświadczenie. Załogi z klasy ADV musieli wytyczać trasy na zarośniętym bagnie tzw. „Stawie niespodzianek” gdzie piloci mieli naprawdę dużo pracy i „wody po pachy”. Turystyk i Wyczyn wcale nie mieli łatwiej. Niektórzy stwierdzili, że trasy poszły o jedno „oczko w górę”. Tu cytując fragment relacji teamu MUD Project KrakOff-Road Team „Poziom klasy turystycznej wzrósł, co mogliśmy obserwować na nie jednym aucie, które nie patrząc na szkody zdobywało pieczątki. I dobrze, w końcu o to chodzi. Ma być walka, ciśnienie, emocje. Ci, którzy walczyli na prawdę, ugrali wiele”. Przy OS „Most straceńców Gen. Blachy” klasa Wyczyn miała do pokonania między innymi koryto rzeki.
Jak twierdzi znaczna większość kibiców najbardziej widowiskiem okazała się jednak OS „Kanał Mistrzów”, który w tym roku został zmodyfikowany. To właśnie na tym odcinku kibice mogli podziwiać słynny „nur Maszka Team”. Długi, wodny odcinek pokryty zieloną roślinnością, przez która nie było widać dna, ale dzięki której fotoreporterzy mają naprawdę świetne ujęcia.
Im bliżej limitu czasu tym ciśnienie było coraz bardziej wyczuwalne. Trzeba przyznać, że poziom trudności odcinków specjalnych w tym roku, był rzeczywiście trudniejszy o czym dowodzą liczne taryfy i awarie, ale jak zostało to w już wspomniane, wszystko to po to by podnieść poziom rajdu.

Pełna emocji, wrażeń i wyzwań sobota, podczas której zawodnicy musieli udowodnić, że offroad jest ich prawdziwą pasją, dobiegała końca. Nagrodą dla wszystkich starujących zawodników był już tradycyjnie odbywający się w „Zajeździe Przystocze” wieczorek off-roadowca, który cieszy się ogromną popularnością wśród zawodników i ich rodzin ponieważ jest doskonałym momentem na integrację, odprężenie i wspominanie dwóch ostatnich dni. Zabawa jak zawsze trwał do białego rana.

Niedziela- godzina 10:00, moment na który czeka większość załóg. Pora by poznać zwycięzców 12 edycji Bałtowskich Bezdroży z Dragon Winch ! Ponad 180 załóg i tylko osiem głównych nagród, komu uda się ją zdobyć? Dla nas, jako organizatorów zwycięzcą został każdy kto zdecydował się na udział w naszym rajdzie bo wiemy jak trudna była ta edycja Bałtowskich Bezdroży, lecz pierwsze miejsca na pudle zdobyć mogły tylko cztery załogi startujące w różnych klasach. I tak w klasie EXT zwyciężyli faworyci z pierwszego etapu, załoga która już od wielu edycji startuje w naszym radzie Marcin Małolepszy i Łukasz Kożuchowski. W klsie ADV triumfowali Michał Wojciechowski i Krzysztof Pawlak. którzy na mecie uzyskali ponad pół godziny przewagi nad załogą, która zajęła 2 miejsce w tej kategorii.
W naszej najliczniejszej klasie czyli Wyczynie zdobywcami pierwszego miejsca są Kamil Konefał i Paweł Assman reprezentujący Kotelnica Off-Road team, którzy kolejny rok z rzędu stanęli na podium, a w naszym rajdzie biorą udział już od pierwszej edycji. Wśród klasy Turystycznej zwycięstwo wywalczyli Marcin Wawrzyniak i Bartosz Urbański.
Jeszcze raz gratulujemy zwycięzcom głównej nagrody ufundowanej przez naszego partnera strategicznego firmę Dragon Wincz, wszystkim ekipom, oraz wszystkim zawodnikom którzy stanęli na pudle, ale także tym wszystkim załogom, które wystartowały w tegorocznej edycji BB.

Chcielibyśmy również z tego miejsca podziękować: naszemu sponsorowi strategicznemu, wyłącznemu fundatorowi głównej nagrody jaką jest podróż do Moab, USA – marce DRAGON WINCH. Dziękujemy za kilkuletnią już współprace i zaufanie.

Pragniemy szczerze podziękować również markom: Inter Cars Off Road, Kia Autocentrum IM Patecki, Rockstar Energy Drink Poland, JuraPark – Bałtowski Kompleks Turystyczny, Marbet Lipsko, Publima Lichota&Lichota, Dach Bis Szmajda, Transport Wieczorek, zz-top.pl, Ceramizer.pl za partnerstwo i wsparcie!

Dziękujemy mediom Terenowo.pl – portal 4×4, Terenwizja, sport4x4.pl
(szczególnie za relacjonowanie wszystkiego na bieżąco!) Auto Świat 4×4, Paweł Lichota, Xrepo. Dziękujemy również na zaś wszystkim dzięki, którym będziemy mieli materiały pamiątkowe z Rajdu.

Szczególne podziękowania dla Partnerów Honorowych: Bałtów (gmina), Gmina Solec Nad Wisłą, Tarłów (gmina).

To dzięki wyżej wymienionym Partnerom nasz Rajd może być organizowany na tak wielką skalę!

Na sam koniec tej relacji pragniemy umieścić zdanie reportażysty terenowo.pl – za które niezmiernie podziękować:
„Kiedyś przeprawową stolicą Polski było Miastko. Teraz jest nią Bałtów. Żal z niego wyjeżdżać, ale przyjemności należy sobie dawkować.” A. Kwiecień

Dziękujemy!
Blanka Lichota
Organizatorzy Rajdu